Cześć,mam problem / zagadkę z moim Hyundai Tucson 1.7 CRDi 115 KM, skrzynia manualna.
Podczas ostatnich mrozów zaczęło coś głośno pukać przez minutę na zimoi się uspokoiło. Trochę się przeraziłem, no ale minęło. A teraz zauważyłem jak już się ciepło zrobiło że mam 2-5 razy na minutę głuchy cichy "puk" jak stoję z zapalonym silnikiem.
Objawy:
Na odpalonym silniku (postój, bieg jałowy) co kilka minut słychać pojedynczy, cichy, „plastikowy” głuchy stuk / puk, który ciężko namierzyć czy to w środku czy na zewnątrz.
Radio wyłączyłem by wykluczyć wzmacniacz dający impulsy na głośniki.
Wciśnięcie czy wyciśnięci sprzęgła nic nie zmienia.
Klima i nawiew wyłączony wiec to nie pozycjonery od klapek klimy.
Dźwięk nie jest rytmiczny to tylko jeden stuk i koniec.
Trudno dokładnie zlokalizować, skąd dochodzi.
Nie czuć nic na pedale sprzęgła.
Spalanie chwilowe na LCD nie wzrasta w momencie stuku.
Brak falowania obrotów.
Brak błędów, brak check engine.
Auto normalnie jeździ, nie ma spadku mocy.
Przy temperaturze około -10°C dźwięk był wyraźnie głośniejszy tak że aż mnie to przestraszyło.
Dźwięk nie przypomina metalicznego stukania – bardziej jak plastikowy klik / puk, jakby coś się za mocno domykało lub ktoś puknął palcem w ścian grodzową lub podłoge auta.
Czy ktoś miał podobny objaw?
Zastanawiam się, czy to może być np. przepustnica / klapa w dolocie w czasie mrozów przymarzła i przy tym odpalaniu coś się z nią uszkodziło, EGR, element związany z DPF, czy coś innego typowego dla tego modelu.
Będę wdzięczny za sugestie.
